Na co dzień borykamy się (piszę borykamy, bo jako partner dla moich Klientów ich problemy traktuję trochę jako własne) z harmonogramami, opóźnieniami dostaw, czy pogodą, która jak na złość psuje plany.
Ale za każdą dobrze wykonaną robotą stoi ktoś, kto zna temat od podszewki.
Dziś zapraszam Was na rozmowę z człowiekiem, który nie tylko zna się na budownictwie jak mało kto, ale potrafi też podzielić się swoimi doświadczeniami i opowiedzieć o praktyce, o błędach wykonawców na budowie i tym, co może ułatwić życie każdemu wykonawcy.
Moim gościem jest Inżynier budownictwa o uprawnieniach budowlanych do kierowania robotami budowlanymi bez ograniczeń inż. Tadeusz Drążek, który zgodził się odpowiedzieć na kilka moich pytań.
Każdy lubi poczytać trochę o prywacie i ciekawostkach z czyjegoś życia — więc powiem dodatkowo, że ten gość to również mój własny teść 😊

Budowa to nie tylko beton i stal – to też ludzie z pasją!
Zaczynamy!
Michał Książek: Na rozluźnienie, ale też z ciekawości — czy lubisz swoją pracę? Tylko szczerze!
inż. Tadeusz Drążek [T.D.]: Jasne, że lubię. Od zawsze. Od 40 lat pracuję w tym zawodzie i nie chciałbym go zmienić.
A co najbardziej w niej lubisz?
[T.D.]: Lubię to, że się coś tworzy, że ja mam w tym duży udział. Najlepsze jest w niej to, że ktoś coś wymyślił i miał jakąś wizję, a ja mogę to teraz zrealizować.
Wykonywanie czegoś, co na było tylko na papierze i jest taką wizją, jest chyba najbardziej interesujące w tej pracy.
Czym najczęściej się zajmujesz?
[T.D.]: Najczęściej pełnię funkcję kierownika budowy. Jako kierownik budowy organizuję całą budowę i kieruję całym procesem. Analizuję dokumentację, zamawiam materiały oraz nadzoruję jakość wykonanych robót.
W szczególności oczywiście nadzoruję ludzi na placu – pracowników wykonawców oraz podwykonawców.
Blog jest dedykowany wykonawcom robót budowlanych, więc na tym się skupimy. Czyli na Twojej roli jako kierownika budowy. Jaka według Ciebie obecnie jest pozycja wykonawcy względem inwestora?
[T.D.]: Obecnie inwestor oczekuje od wykonawcy przede wszystkim profesjonalizmu i fachowego wykonania. Inwestorom zależy, żeby obiekt był na lata z dobrych jakościowo materiałów. Inwestorom zależy też na wskazywaniu błędów w dokumentacji.
Na dzień dzisiejszy pozycja wykonawcy nie jest silna, bo inwestor zawsze ma alternatywne. Rynek budowlany jest płynny, dlatego wykonawca rzetelny nie zawsze ma siłę przebicia.
Inwestor – partner czy przeciwnik?
[T.D.]: Idealnie jak jest partnerem, ale nie zawsze tak jest. Ja uważam, że sukces inwestycji jest przypisany i jednemu i drugiemu. Nieraz zdarza się współpracować z inwestorami, którzy są prawdziwymi partnerami w robotach, naprawdę często i mówię to szczerze.
Ale zdarzyło się też kilka lat temu, że współpraca z inwestorem przebiegała bardzo nerwowo i wybitnie źle to od samego początku robót. To wtedy był przeciwnik i naprawdę nie było żadnych powodów ze strony wykonawcy, żeby inwestor go źle traktował. Nie chciał płacić albo opóźniał płatność. Wymyślał wady, które nie istniały. Doprowadzał do szeregu problemów, których nie było.
Wydaje mi się, że po prostu to był jego styl prowadzenia biznesu, chciał sobie gdzieś zaoszczędzić pieniądze i stąd to się działo.
Ale to też były inne czasy.
Czy są problemy, jakie najczęściej zdarzają się podczas wykonywania robót?
[T.D.]: Częstym problemem są błędy w dokumentacji, jakie wykonawca odkrywa na etapie realizacji albo braki w dokumentacji.
Krótko mówiąc, dokumentacja jest wykonana oszczędnie i jest minimalistyczna. Inwestorzy często o to nie dbają.
Kluczowy moment w robotach?
[T.D.]: Oczywiście są to odbiory robót. Bo jest to zwieńczenie pracy i oczywiście czas rozliczeń.
Jakie problemy napotykasz podczas dokonywania odbiorów w relacji inwestor – wykonawca?
[T.D.]: Niejednokrotnie inwestor zarzuca złą jakość robót i ich wadliwość, co nierzadko nie jest prawdą. Inwestor ma zupełnie inne odczucia co do robót, a wykonawca inne.
Ja patrzę na roboty jako na takie, jakie mają odpowiadać warunkom technicznymi. Jakość moim zdaniem nie jest uznaniowa, ma odpowiadać warunkom technicznym i zgodnie ze sztuką.
A inwestor patrzy jedynie na estetykę (która oczywiście też jest istotna), a nie na to, czy roboty są zgodne ze sztuką.
Przykład – inwestor twierdzi, że ściana jest krzywa, bo widzi delikatne zagłębienie, a ja wiem, że zgodnie z normami jest to dopuszczalne (w granicach normy). Przecież nie można tego uznać za wadę.
Na co najczęściej inwestorzy powołują się przy odmowie dokonania odbioru robót budowlanych?
[T.D.]: Najczęściej wynika to z odczuć właśnie estetycznych, bo mu się coś z wyglądu nie do końca podoba albo uważa, że powinno wyglądać inaczej.
Bardzo często te odmowy są bezzasadne, bo roboty nie są wadliwe i spełniają warunki techniczne.
Teraz bardzo ważne pytanie. Ważne, bo nie raz odnoszę się do tego w moim blogu i w tym temacie edukuję. O co wykonawcy nie dbają podczas wykonywania robót (w tym podczas odbiorów), a powinni? Powiedz o swoich odczuciach i doświadczeniach — co nie działa i co można poprawić Twoim zdaniem. Pytam oczywiście o różne kwestie, nie tylko formalne.
[T.D.]: Najczęściej nie dbają o sformalizowanie robót dodatkowych. Występuje robota dodatkowa, którą się zgłasza najczęściej ustnie. Jest ustna akceptacja i polecenie, że robimy. Zdarza się, że jest to robota tak pilna, że brakuje czasu na kosztorys i aneks.
Często inwestor obiecuje, że wszystko zatwierdzi i rozliczy aneksem na koniec. A na koniec niestety tego aneksu nie ma, a inwestor po prostu odmawia zapłaty za te roboty dodatkowe i twierdzi, że te prace obejmowała umowa. Nieraz miałem z tym do czynienia.
Czy problemy z płatnościami to wyjątek, czy norma?
[T.D.]: Dzisiaj powiedziałbym wyjątek. Kiedyś opóźnienia w płatnościach były normą. Firmy tak działały. Tłumaczeniem zazwyczaj był brak płynności. Teraz może zmieniły się przepisy, że inwestor takich argumentów nie może używać. Chyba ma na to wpływ też kwestia podatkowa i rozliczanie kosztów. Ale naprawdę to już wyjątki.
Dziękuję za rozmowę 🙂
Zdjęcie: Christopher Burns
***
Roboty dodatkowe
Szczerze, bardzo długo zbierałem się do napisania dla Was tego tekstu. Temat robót dodatkowych to temat rzeka – bardzo złożony.
Często jak poruszam z Klientem kwestię robót dodatkowych, to w większości dotyczą one niestety sytuacji spornych i problematycznych z inwestorem.
Jakich?
Skwituję jednym prostym zdaniem (mniej więcej takim, jakie usłyszałem kiedyś od Klienta) [Czytaj dalej…]
